Pigmenty modelarskie z suchych pasteli

Pigmenty modelarskie z suchych pasteli

Kolory suchych pasteli

Pigmenty modelarskie określane są często na modelarskich forach jako „migmenty”, dlaczego? To właśnie Miguel Jimenez,  słynny modelarz i producent chemii modelarskiej bardzo rozpowszechnił technikę stosowania pigmentów. W tej chwili to jego produkty są najpopularniejsze, choć prym też wiodą pigmenty Vallejo i AK. Niestety idąc w ilość i bombardując potencjalnych klientów reklamami coraz to nowszych produktów, udaje im się trzymać rynek w ryzach, choć wcale nie są to produkty najlepsze możliwe na rynku..

Czy warto więc przepłacać za firmowe pigmenty modelarskie?

W tym momencie trzeba wspomnieć o największym problemie z nabywaniem tych produktów, zwłaszcza z punktu widzenia początkującego hobbysty, jakim jest… cena. Jeden tylko kolor w maleńkim słoiczku, to koszt rzędu 14-20 zł. A przydało  by się kilka na początek, do kilkunastu nawet, do obszerniejszych zastosowań. Dla kogoś, kto dopiero kompletuje farby, narzędzia i same modele,  ta cena może być zaporowa.  A przecież zanim powstały „migmenty”, też jakoś sobie trzeba było radzić…

Kolory suchych pasteli

Kolory suchych pasteli

ziarnistość pigmentu

Ziarnistość pigmentu

Cena jednej suchej pasteli – 1.5 zł (koh i noor), 2,5 zł za odrobinę lepszego talensa. Ilość prochu uzyskana po starciu będzie podobna jak w wyrobach „modelarskich”.  Łatwo więc przeliczyć sobie, że za cenę firmowego produktu, możemy stworzyć całkiem niezłą paletę kilkunastu kolorów. Trzeba się nastawić jednak na morderczą robotę, bo ucieranie pigmentu z pasteli to syzyfowa praca.

Pigmenty z pasteli vs firmowe

A jaka jest różnica? Pigment, to ultradrobny proszek, a raczej pył, uzyskany z różnych minerałów i metali w najczystszej postaci. Sucha pastel, to tak dokładniej pigment mieszany ze zlepiaczem, w naszym przypadku gumą arabską i utwardzony w ten sposób w postaci pałeczki. Mamy więc do czynienia z powiedzmy to, „dwuskładnikowym” produktem. Wpływać to będzie na czystość i ziarnistość pigmentu po starciu, co wpłynie też na to, że efekt uzyskany na modelu straci na subtelności. Szczególnie widoczną różnicę dostrzeżemy przy tworzeniu imitacji zakurzeń: pigment z pasteli nie będzie się tak ładnie rozprowadzać. W pewnych przypadkach jednak kilka większych, czy mniejszych grudek i większa ziarnistość pigmentu z pasteli może być zaletą – na przykład przy tworzeniu błota, czy gleby na dioramy. Dyskusji natomiast nie podlega kwestia wygody – gotowego produktu nie musimy w żaden sposób „przetwarzać”.

Najważniejsze jednak jest to, że ucierając pastele mamy paletę powiedzmy: kolorów palety malarskiej. Aby uzyskiwać realistyczne efekty, musimy bawić się w mieszanie barw, co nie każdemu dobrze wyjdzie. Kupując gotowy pigment o konkretnym zastosowaniu mamy ten problem z głowy.

Każdy sam więc powinien przekalkulować sobie, czy chce i może wydawać pieniądze na gotowe produkty. Napewno są lepszej jakości, lepiej się rozprowadzają i jest mniejsze ryzyko wystąpienia przykrych niespodzianek przy utrwalaniu ich. Od siebie natomiast, polecam poeksperymentować z suchymi pastelami tylko jeśli dopiero zaczynamy stosować techniki z uzyciem pigmentów, aby zminimalizować ewentualne straty firmowych, droższych produktów. Przećwiczmy na nich metody aplikacji czy utrwalania, ale aby nie zepsuć modelu, w który włożyliśmy sporo pracy, może jednak lepiej zaufać produktom firmowym?kolory kurzu i sadzy

Jak samemu zrobić pigmenty modelarskie z suchych pasteli?

pigmenty modelarskie

Jakość pigmentu – light grey

Ok, podjęliśmy decyzję, że spróbujemy? Trzeba więc trochę utrzeć nosa… pasteli. Metod na to jest kilka.
Zacznę od najłatwiejszej, czyli zmielenie młynkiem do kawy. Jest to super szybka metoda, dająca dobry efekt, minimalnie tylko gorszy od ścierania, o ile posiada się mocny młynek. Duża wada to zabrudzenie młynka, który potem nie będzie prawdopodobnie już możliwy do domycia w stu procentach, zwłaszcza na plastikowych elementach. No i nie każdy ma taki sprzęt w domu.
Można też skrobać pastel nożem, nożykiem do tapet, lub skalpelem, czego jednak nie polecam, ze względu na ryzyko odpryskiwania większych grudek i niską jakość pigmentu. Metoda ta może jednak przydać się właśnie, gdy potrzebny jest pigment pod błoto, czy ziarnistą glebę.
Najczęściej jednak ścieramy pastele drobnym pilnikiem, czy papierem ściernym, co daje efekt, ale też strasznie brudzi ręce i wszystko dookoła. Dlatego też, na potrzeby tego artykułu, nagrałem krótki tutorial video, gdzie pokazuję, jak w miarę komfortowy sposób, uzyskać pigmenty modelarskie z pasteli o bardzo dobrej jakości.

Poniżej lista kolorów z palety koh i noor z opisem zastosowań. Pamiętamy, że kolory te będą jedynie zbliżone do opisywanych funkcji. Drukowanymi literami oryginalna numeracja i nazwa pasteli:

57 BURNT UMBER – świeże, ciemne błoto, tłusty, miejski brud.

54 NATURAL UMBER – suche błoto, ziemia.

55 EARTH BROWN – ciemna, uprawna ziemia, pola rolne.

50  OCHRE – piach i piaskowy kurz, gruz i pył.

46 SIENNA NATURAL – standardowa rdza.

03 GOLD OCHRE – mokry piasek, lekka sucha rdza.

11 CAPUT MARTUUM LIGHT – ciemne błoto, mokra ziemia.

30 CAPUT MARTUUM DARK – j.w tylko jeszcze ciemniejsze.

29 BURNT SIENNA – świeża rdza, czerwona ziemia, wietnam.

35 LIGHT GREY – zakurzenia, miejski pył i kurz.

63 MEDIUM GREY – beton, cement, pył budowlany.

62 SLATE GRAY – przemysłowy, „industrialny” brud i pył.

25 TITANIUM WHITE – śnieg, nowoczesny, biały tynk.

W kolejnym artykule przedstawiam na żywym przykładzie, jak stosować gotowe pigmenty w praktyce. Miłego kurzenia 😉

 

2 komentarze

  1. WhiskyBravo pisze:

    Do robienia takich pigmentów polecam sobie kupić najtańszy moździerz kuchenny (ja mam taki mały za 20 zł), pociąć pastel nożykiem na kostki i ucierać, co jakiś czas przesypując zawartość przez sitko do herbaty do innego pojemniczka. Efekt ten sam, a jest o niebo łatwiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.