Miło, że wpadłeś!
Poniżej lista kategorii
Po prawej - nasze kanały

Pigmenty modelarskie z suchych pasteli

MODELARSTWO OD PODSTAW

Pigmenty modelarskie z suchych pasteli

Kolory suchych pasteli

Pigmenty modelarskie określane są często na modelarskich forach jako „migmenty”, dlaczego? To właśnie Miguel Jimenez,  słynny modelarz i producent chemii modelarskiej bardzo rozpowszechnił technikę stosowania pigmentów. W tej chwili to jego produkty są najpopularniejsze, choć prym też wiodą pigmenty Vallejo i AK.  Nie przeczę, że to produkty najlepszej jakości dostępne w sklepach z modelami.

Czy warto przepłacać za firmowe pigmenty modelarskie?

W tym momencie trzeba wspomnieć o największym problemie z nabywaniem tych produktów, zwłaszcza z punktu widzenia początkującego hobbysty, jakim jest… cena. Jeden tylko kolor w maleńkim słoiczku, to koszt rzędu 16-18 zł. A przydało  by się kilka na początek, do kilkunastu nawet, do obszerniejszych zastosowań. Dla kogoś, kto dopiero kompletuje farby, narzędzia i same modele,  ta cena może być zaporowa.  A przecież zanim powstały „migmenty”, też jakoś sobie trzeba było radzić. I radzono całkiem skutecznie.

Kolory suchych pasteli

Kolory suchych pasteli

ziarnistość pigmentu

ziarnistość pigmentu

Cena jednej suchej pasteli – 1.5 zł (koh i noor), 2,5 zł za odrobinę lepszego talensa. Ilość prochu uzyskana po starciu będzie podobna jak w wyrobach „modelarskich”.  Łatwo więc przeliczyć sobie, że za cenę firmowego produktu, możemy wkładając odrobinę pracy, stworzyć całkiem niezłą paletę 10, 12 kolorów!

Pigmenty z pasteli vs firmowe

A jaka jest różnica? Pigment, to ultradrobny proszek, a raczej pył, uzyskany z różnych minerałów i metali w najczystszej postaci. Sucha pastel, to tak dokładniej pigment mieszany ze zlepiaczem, w naszym przypadku gumą arabską i utwardzony w ten sposób w postaci pałeczki. Mamy więc do czynienia z powiedzmy to, „dwuskładnikowym” produktem. Wpływać to będzie na czystość i ziarnistość pigmentu po starciu, co wpłynie też na to, że efekt uzyskany na modelu straci troszkę na subtelności. Nie będzie natomiast to różnica tak wyraźna, aby dla początkującego użytkownika miała kolosalne znaczenie. W pewnych przypadkach, śmiem twierdzić, że nawet kilka większych, czy mniejszych grudek i większa ziarnistość może być zaletą – na przykład przy tworzeniu błota, czy gleby na dioramy. A już na pewno lepiej w tym przypadku wydać 2 zł, niż 18 za tego typu efekt. Dyskusji natomiast nie podlega kwestia wygody – gotowego produktu nie musimy w żaden sposób „przetwarzać”.

Każdy sam więc powinien przekalkulować sobie, czy chce i może wydawać pieniądze na gotowe produkty. Napewno są lepszej jakości, lepiej się rozprowadzają i jest mniejsze ryzyko wystąpienia przykrych niespodzianek przy utrwalaniu ich. Od siebie natomiast, polecam poeksperymentować z suchymi pastelami jeśli dopiero zaczynamy stosować techniki z uzyciem pigmentów. Jeśli dobrze je rozetrzemy, można uzyskać naprawdę fajne efekty. Dobrym rozwiązaniem jest, na początek zaopatrzyć się w komplet pasteli, a stopniowo dokupywać najczęściej używane kolory od modelarskich producentów, zaczynając od tych, które z zasady wymagają super miałkości, jak kolory kurzu, czy sadzy.kolory kurzu i sadzy

Jak samemu zrobić dobrej jakości pigmenty modelarskie z suchych pasteli?

pigmenty modelarskie

Jakość pigmentu – light grey

Ok, podjęliśmy decyzję, że spróbujemy? Trzeba więc trochę utrzeć nosa… pasteli. Metod na to jest kilka.
Zacznę od najłatwiejszej, czyli zmielenie młynkiem do kawy. Jest to super szybka metoda, dająca dobry efekt, minimalnie tylko gorszy od ścierania, o ile posiada się mocny młynek. Duża wada to zabrudzenie młynka, który potem nie będzie prawdopodobnie już możliwy do domycia w stu procentach, zwłaszcza na plastikowych elementach. No i nie każdy ma taki sprzęt w domu.
Można też skrobać pastel nożem, nożykiem do tapet, lub skalpelem, czego jednak nie polecam, ze względu na ryzyko odpryskiwania większych grudek i niską jakość pigmentu. Metoda ta może jednak przydać się właśnie, gdy potrzebny jest pigment pod błoto, czy ziarnistą glebę.
Najczęściej jednak ścieramy pastele drobnym pilnikiem, czy papierem ściernym, co daje efekt, ale też strasznie brudzi ręce i wszystko dookoła. Dlatego też, na potrzeby tego artykułu, nagrałem krótki tutorial video, gdzie pokazuję, jak w miarę komfortowy sposób, uzyskać pigmenty modelarskie z pasteli o bardzo dobrej jakości.

Poniżej lista kolorów z palety koh i noor, której używam jako zamienniki dla modelarskich pigmentów. Drukowanymi literami oryginalna numeracja i nazwa pasteli:

57 BURNT UMBER – świeże, ciemne błoto, tłusty, miejski brud.

54 NATURAL UMBER – suche błoto, ziemia.

55 EARTH BROWN – ciemna, uprawna ziemia, pola rolne.

50  OCHRE – piach i piaskowy kurz, gruz i pył.

46 SIENNA NATURAL – standardowa rdza.

03 GOLD OCHRE – mokry piasek, lekka sucha rdza.

11 CAPUT MARTUUM LIGHT – ciemne błoto, mokra ziemia.

30 CAPUT MARTUUM DARK – j.w tylko jeszcze ciemniejsze.

29 BURNT SIENNA – świeża rdza, czerwona ziemia, wietnam.

35 LIGHT GREY – zakurzenia, miejski pył i kurz.

63 MEDIUM GREY – beton, cement, pył budowlany.

62 SLATE GRAY – przemysłowy, „industrialny” brud i pył.

25 TITANIUM WHITE – śnieg, nowoczesny, biały tynk.

W kolejnym artykule przedstawiam na żywym przykładzie, jak stosować gotowe pigmenty w praktyce. Miłego kurzenia 😉

 

 

2 komentarze

  1. WhiskyBravo pisze:

    Do robienia takich pigmentów polecam sobie kupić najtańszy moździerz kuchenny (ja mam taki mały za 20 zł), pociąć pastel nożykiem na kostki i ucierać, co jakiś czas przesypując zawartość przez sitko do herbaty do innego pojemniczka. Efekt ten sam, a jest o niebo łatwiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline